Jako, że pogoda zapowiadała się sympatyczna do wycieczek górskich, to niewiele się zastanawiając podjęliśmy szybką decyzję o wyjeździe na kolejną wyprawę. Wybór padł na Beskid Śląski (blisko) w rejonie Bielska-Białej. Trasę wybrałem taką, którą wcześniej nie szliśmy. Do naszej czwórki dołączyła tym razem Justyna.

Na szlak weszliśmy po 10.00, start miał miejsce z bezpłatnego parkingu przy ul. Pocztowej – obok Hotelu na Błoniach. Przeszliśmy przez tereny rekreacyjne „Błonia” prosto na czerwony szlak (427m). Dalej pokierowaliśmy się na Równie nad Bystrą Krakowską (606m). Podejście o średnim nachyleniu prowadzi przez park leśny. Narzuciłem tempo grupie lecz po chwili już sam szedłem, bo ekipa jak na razie nie miała ochoty na większy wysiłek. Po ok 20 minutach tego podejścia, skierowaliśmy się dosyć stromo do Bystrej Krakowskiej (467m) – około 15 minut zejścia i mogliśmy po wyjściu z lasu oglądać pierwsze fajne widoki. Po przejściu przez osiedle domków mieszkalnych, idąc dalej czerwonym szlakiem ruszyliśmy ostrym 25 minutowym leśnym podejściem do Rozstaju nad Bystrą Południową (649m). Tam podzieliliśmy się na 2 grupy. Ja z Bartkiem i Konradem poszliśmy pierwotnie planowaną trasą do Schroniska na Klimczoku czerwonym szlakiem, a Monika i Justyna krótszym szlakiem niebieskim ze względu na słaby dzień tej pierwszej. Nasza trasa dalej prowadziła pod górę i z każdym krokiem zdobywaliśmy kolejne metry wysokości. Po około 30 minutach kiedy wyszliśmy z leśnej ścieżki, ukazały nam się piękne widoki. Słoneczko fajnie przyświecało, a wiejący wiaterek miło nas chłodził. W umiarkowanym tempie zdobyliśmy wysokość Magury (1109m). Dojście do Schroniska na Klimczoku (1024m) zajęło nam około 1.5h od Bystrej Południowej, a po drodze jest bardzo widokowo.

Przy schronisku czekały na nas dziewczyny z jedzeniem. Przy zimnym browarku, odpoczywaliśmy i spoglądaliśmy na chmury ponad naszymi głowami, bo wyglądały bardzo deszczowo. Wiatr także się nasilił i temperatura troszkę spadła, więc wycieczkę kontynuowaliśmy w bluzach z długimi rękawami. Trasa z Klimczoka na Schronisko Szyndzielnia jest prosta i prowadzi nią szeroki trakt, który zimą jest nartostradą. Po około 20 minutach przeszliśmy przez Szyndzielnię nawet się nie zatrzymując i dalszą trasę kontynuowaliśmy już do Przełęczy Kołowrót (788m) żółtym szlakiem. Nachylenie zejścia było dosyć spore, ale nie kłopotliwe, 30 minut nam zajęło dojście do przełęczy. Do Koziej Góry (686m) prowadzi żółty szlak, ale do Schroniska trzeba się kierować od pewnego momentu niebieskim szlakiem. Nas niestety zaatakował deszcz i wiatr. Kontynuowaliśmy więc wycieczkę w pelerynach nie wiele podziwiając na około. Przeszliśmy obok Schroniska na Koziej Górze nie wchodząc do niego z obawy przed jeszcze większym deszczem, a poza tym jak człowiek jest rozleniwiony odpoczynkiem, to ponowne wyjście na deszcz i wiatr jest trudne. Idąc niebieskim szlakiem w dół doszliśmy po ok 20 minutach do Równi Krakowskiej (606m) z początku naszego szlaku i tym sposobem zamknęliśmy pętle naszej trasy. Odcinek do samochodu, to powrót przez park leśny czerwonym szlakiem jakieś 15 minut. Ostatnia fotka i już siedzieliśmy w samochodzie jadąc do domu.

Wycieczka i trasa bardzo udana pomimo deszczu, ale on nas złapał w końcowej fazie naszego zejścia i w miejscach nie szczególnie widokowych. Całość z odpoczynkami w tempie emeryta zajęła nam ok 7h. Bardzo miło spędzony czas na górskich szlakach. Polecamy bardzo. Pozdrowienia dla wszystkich co chcą i mogą. Oby częściej …

 Nasza trasa wg danych ze strony http://szlaki.net.pl

 

Zapraszam także do galerii ze zdjęciami z trasy