Po dwóch dniach deszczu, niskiej temperatury i nudy w domku nasze apetyty na wyjście w góry były bardzo duże. Podczas śniadania kiedy oglądaliśmy warunki pogodowe na środę zobaczyliśmy małą nadzieję na chwilkę bez deszczu z odrobiną wypogodzenia. Zadecydowaliśmy więc o wyjściu na szlak. Wybór padł na krótką trasę z Lutowisk do Chaty Socjologów na Otrycie.

Przygotowania jak zwykle to bywa były błyskawiczne, bo mieliśmy naprawdę niewielki bufor czasowy, w którym moja niezawodna strona pogodowa podawała brak opadów deszczu w tym rejonie. Dojazd do Lutowisk zajął nam ponad godzinę, bo zatrzymałem się na małą sesję zdjęciową przycerkiewnego cmentarza w Rabem. Przy wejściu na szlak do Chaty Socjologów zobaczyliśmy także miejsce po cerkwi i stary cmentarz, który postanowiliśmy odwiedzić po zejściu ze szlaku.

Zaparkowaliśmy samochód na wewnętrznej drodze przy jakimś gospodarstwie i zielonym szlakiem wśród parujących łąk udaliśmy się w kierunku naszego celu. Początkowo trasa prowadzi po betonowych płytach i utwardzonych duktach leśnych by po około 30 minutach zamienić się w leśną ścieżkę. Jako, że padało przez ostatnie 3 dni dosyć intensywnie, to szlak leśny przerodził się w błotno-glinny tor przeszkód. Mieliśmy chwilkę zwątpienia na początku, ale perspektywa powrotu do domku i zbijanie bąków zmobilizowała nas do dalszej wspinaczki. Nachylenie szlaku miejscami jest dość duże i trudno się wchodziło w takich warunkach, ale powolutku z ubłoconymi po kostki butami po około godzinie osiągnęliśmy cel.

Chata Socjologów, to osobliwy projekt, który bardzo przypadł nam do gustu. Pod tym adresem można poczytać więcej o ideach jakie spowodowały powstanie tego miejsca. Przed wejściem do środka zmieniamy obuwie lub wchodzimy na bosaka. Po wejściu do środka przywitał nasz obecny gospodarz i zaprosił do rozgoszczenia się w dużej izbie. W środku obowiązują zasady podobne do zasad życia w komunie. Wszystko jest dostępne dla każdego. W kuchni możemy przygotować sobie coś do picia z dostępnych rzeczy i naczyń. Przygotować jakiś posiłek, odpocząć wielu służących do tego miejscach, itp. Dla chętnych, którzy chcą przenocować na piętrze jest duża wspólna sala do tego służąca. Jednym zdaniem ta chata ma swój klimat i charakter.

Oczywiście nasze dzieci szybko zaczęły interesować się różnymi ogólnie dostępnymi grami, rzeczami i miejscami w tej izbie. My podczas tego rozmawialiśmy z poznanymi tam osobami o samej chacie i jej historii. W miłej atmosferze ogrzaliśmy się, zjedliśmy troszkę i porozmawialiśmy o różnych rzeczach. Pożegnaliśmy towarzystwo po około godzinie i udaliśmy się w drogę powrotną do Lutowisk. Zejście zajęło nam godzinkę czasu i pomimo trudnych (błotnych) warunków nie było incydentów godnych uwagi i żadnej gleby.

Byliśmy bardzo zadowoleni z przejścia w jakże odmiennych od standardowych warunkach tej krótkiej trasy i z humorami wróciliśmy do naszego domku z planami na kolejny dzień na bieszczadzkich szlakach, bo pogoda zapowiadała się jeszcze lepsza.

Zapraszamy do galerii z naszej wycieczki