Ponieważ cieciorkę przed ugotowaniem trzeba namoczyć minimum kilka godzin, więc zawsze gotuję jednorazowo dużą paczkę, zużywam ile potrzebuję a resztę porcjuję i  zamrażam. Przydaje się, gdy trzeba zrobić szybki obiad.

A potrzebujemy następujące składniki:

  1. 1 umyta i pokrojona w kostkę cukinia,
  2. 1 pokrojona w piórka cebulka,
  3. 2 średnie marchewki, oczywiście umyte i pokrojone w kosteczkę,
  4. 1 kubek ugotowanej cieciorki,
  5. 1 czubata łyżka margaryny i 1 płaska łyżka mąki pszennej,
  6. przyprawy: sól i curry

Cebulkę podsmażamy na małej ilości oleju, dodajemy marchewkę i  tyle wody by warzywa były przykryte i dusimy, aż marchewka zmięknie. Dodajemy cukinię i dusimy nadal. Następnie wsypujemy ugotowaną cieciorkę, przyprawiamy i gotujemy jeszcze chwilkę. W rondelku robimy sos beszamelowy: rozpuszczamy margarynę, dosypujemy mąkę i lekko rumienimy. Następnie dolewamy trochę chłodnej wody lub roślinnego mleka, mieszamy i trzymamy na małym ogniu, aż sos się zagęści. Dodajemy do warzyw. Podajemy z ugotowanym ryżem i dowolną surówką, można też całość skropić sosem sojowym, ale niekoniecznie. U nas ostatnio dominuje surówka z pora i kwaszonego ogórka, przyprawiona octem jabłkowym i ziołowym pieprzem.

DSC04886

Ponieważ mam teraz sporo wolnego czasu, postanowiłam wziąć współudział w organizacji tygodnia wegetarianizmu. Nie mam żadnego doświadczenia w organizacji takiego wydarzenia, poprosiłam więc osobę, która organizuje tą imprezę w sąsiednich Rydułtowach o możliwość przyłączenia się do niej, by zobaczyć jak w praktyce takie coś wygląda. Oczywiście powiem Wam, co z tego wyszło i jak mi się powiodło:)) Może za rok sama zorganizuję taką akcję w Żorach? Z tego co wiem, nikt tego w moim mieście wcześniej nie robił:) Hehe, będą pierwsza!

Dziś odebrałam wyniki badań Bartka: morfologia, badania hormonalne itp, bo od  kilku dni męczą go jakieś problemy żołądkowe. Wyniki są bardzo, bardzo dobre, a wierzcie mi, że Bartek nie jest super przykładnym wegetarianinem. Wielu warzyw nie znosi i nawet nie chce ich spróbować. Dostał od nas kilka dni temu wykład, ciągle muszę mu przypominać jak ważna jest zróżnicowana dieta. Dziś namówiłam go na rzodkiewkę i nawet mu posmakowała. Tak więc, jeśli macie wątpliwości, czy dziecko może nie jeść mięsa, to zapewniam: może. I nawet może być przy tej okazji całkiem zdrowe.