Niekorzystne przepowiednie synoptyków dotyczące pogody na najbliższy czas skłoniły nas do zaplanowania kolejnej wycieczki. Pierwotnie mieliśmy pojechać na sesję zdjęciową do opustoszałego ośrodka HPR Kozubnik lecz ze względu na bezpieczeństwo naszych dzieci  (ciężko ich upilnować, a jest tam niebezpiecznie) ostatecznie wybraliśmy normalną wycieczkę w góry. Nie chciałem daleko jechać więc wybrałem trasę blisko nas i jak się okazało nigdy jeszcze nią nie szliśmy. 

Do Wisły Uzdrowisko mamy ok 40 minut jazdy samochodem (spokojnie jadąc). Zaparkowaliśmy obok stacji PKP i niebieskim szlakiem wyruszyliśmy w kierunku Wisły Jawornik. Trasa około 1h prowadziła wzdłuż drogi, dopiero w centrum wioski trasa skręcała w lewo i prowadziła nas w obszary osiedlowe, gdzie szlak robi się bardziej stromy. Zabudowania praktycznie towarzyszyły nam, aż do wejścia na Soszów (886m) i co jest nie korzystne (przynajmniej dla nas) da się tam wjechać samochodem. Podejście jest stosunkowo proste, ale ze względu na duchotę panującą wokoło sprawiało, że szliśmy bardzo wolnym tempem.

Przy schronisku na Soszowie Wielkim,  gdzie milion turystów wjeżdża kolejką ciężko było znaleźć spokojne miejsce na odpoczynek i posiłek. Bardzo sympatycznie jest kiedy po podejściu do jakiegoś celu, można napić się i posilić w miłym otoczeniu. Niestety tam gdzie są łatwo dostępne miejsca, ciężko jest o spokój.

Następna część naszej trasy do Małego Stożka (843m) prowadziła czerwonym szlakiem i była mało wymagająca. Prowadziła utwardzona drogą i po drodze mijaliśmy zamieszkałe tereny, gdzie nasze dzieci z bliska mogły pooglądać zwierzęta takie jak krowy, kaczki, indyki i oczywiście miały z tego powodu dużo frajdy. Na tej trasie także spotkałem dawnego kolegę, który razem z synem pokonywał tą trasę na rowerze. Po krótkiej i sympatycznej rozmowie pożegnaliśmy się i ruszyliśmy dalej na najbardziej wymagające podejście na naszej trasie na szczyt Stożka (978m). Podejście jest krótkie lecz bardzo strome i tam można sie naprawdę zmęczyć. Bardzo lubimy takie podejścia, bo im ciężej tym większa satysfakcja z podejścia. Po 20 minutach byliśmy na szczycie i udaliśmy się do schroniska na ciepłą herbatę z cytryną. Schronisko jest duże, ma swój klimat i jest najstarszym istniejącym schroniskiem w Beskidzie Śląskim. Odpoczęliśmy w nim sobie troszkę popijając i jedząc nasz prowiant wycieczkowy.

Po około 40 minutach ruszyliśmy zielonym szlakiem w kierunku Wisły Głębce. Trasa jest zróżnicowana i początkowo prowadzi lasem po stromej ścieżce, gdzie po dojściu do zamieszkałych terenów przeradza się w drogę z płytami betonowymi, a po godzinie w asfalt. Celem naszej była stacja PKP w Wiśle Głębce, skąd dojechaliśmy pociągiem do początku naszej trasy w Wiśle Uzdrowisko. Podróż pociągiem, która trwała ok 10 minut, była dodatkową atrakcją dla nas bo w moim przypadku ostatni raz pociągiem jechałem ok 15 lat temu, a dla Konrada, to był pierwszy raz 😉

Trasa była bardzo fajna i  średnio wymagająca.  Zadowoleni jesteśmy bardzo z faktu, że mamy góry niemal na wyciągnięcie ręki, gdzie zawsze znajdziemy chwilę na obcowanie z naturą.

Nasza trasa wg danych ze strony http://szlaki.net.pl – w tym jednak przypadku brak jest punktu Małego Stożka (843m) przez co czasy dojścia są niedokładne o około 30 minut.

Mapa wycieczki

 Czasy przejścia

 Przewyższenia

 

Zapraszamy do galerii ze zdjęciami z wycieczki.