Nadrabiam zaległości 🙂

Na ostatnią naszą wycieczkę, wybrałem się tylko z Konradem. Zosia i Bartek mieli jakieś problemy żołądkowe. O 6.45 wchodziliśmy na szlak w Kuźnicach. Dojście do Schroniska na Hali Kondratowej, to formalność i powiem, że już czujemy się na tej trasie jak w naszym Beskidzie Śląskim.

Oczywiście nie mogłem sobie odmówić małego odpoczynku przy piwku, a Konrad przy czekoladowym batoniku. Turystów było nie wielu, a słoneczko jasno świeciło na bezchmurnym niebie. Godzina była wczesna i było bardzo rześko więc podejście także nie sprawiało nam problemów. Po drodze wyprzedzaliśmy kolejno turystów, którzy tak jak my podążali na Giewont. Na Przełęczy Kondrackiej, nie wiele osób szykowało się do podejścia na Giewont i kolejki na szczyt nie było widać (nie tak jak ostatnio). Ruszyliśmy więc, ku przygodzie. Konradowi trasa nie sprawiała żadnych problemów, bo instruowany przeze mnie i pamiętający o trzypunktowym podparciu pokonywał kolejne metry w drodze na szczyt. Wyprzedziliśmy kilka osób i na szczycie byliśmy 20 minut szybciej niż czas wg mapy.

Pooglądaliśmy widoczki, zrobiłem kilka fotek, zadzwoniłem do Zosi i ruszyliśmy po około 15 minutach na dół. Według naszej opinii zejście jest o wiele bardziej trudne niż podejście. Trafiliśmy akurat przed nami na pewną Panią, która nie umiała korzystać z łańcuchów i skutecznie nas opóźniała. Udało nam się ją wyprzedzić i dalej już jakoś poszło. Konrad przez całą drogę dawał radę i stanął na wysokości zadania. Szczęście nasze było więc duże jak doszliśmy bezpiecznie do Przełęczy Kondratowej Wyżnia.

Całość „korków” tworzy się na Giewoncie przez lekkomyślnych turystów z reklamówkami i w klapkach lub trampkach.  Brak podstawowych umiejętności w poruszaniu się po takich trasach powoduje zatory, szczególnie na trasach jednokierunkowych. Każdy, kto naraża idących za nim powinien być surowo karany. Takich turystów schodząc w dół widzieliśmy wielu. Bohaterzy, zdobywcy Giewonta, którzy w stanie agonalnym startują na ostatnie podejście do szczytu.

Nasze zejście do Kuźnic odbyło się bez przygód i w normatywnym czasie osiągnęliśmy cel. W Kuźnicach jednak udało nam się zobaczyć rekordowo wielką „kolejkę do Kolejki”, po prostu nie miała końca.

Reasumując całość okazało się, że znowu kluczem do całości dobrej wycieczki jest wczesne wejście na szlak.

BTW: udało się nam z Konradem zrealizować plan z poprzedniego sezonu, mianowicie wspólną wycieczkę tylko we dwoje.

Poniżej galeria zdjęć z tego dnia i mapki wg strony http://www.szlaki.net.pl

Mapka
giewont01
Czasy przejść
giewont02

Przewyższenia
giewont03