Nadrabiam zaległości 🙂

Tegoroczny sierpniowy długi weekend, postanowiliśmy spędzić w Pieninach. Pamiętam dobrze Szczawnicę z jednego wyjazdu i uważam, że wyjazd na kilka dni w ten teren pozwala poznać większość szlaków i miejsc w tych górach.

Zarezerwowałem więc miejscówkę, do której mieliśmy wracać po całodniowych bojach na szlakach. Zosia zorganizowała pakowanie i zadbała o nasze menu. Ruszyliśmy 15.08 około 9.00 rano, po solidnym śniadaniu. Czas na dojazd do Jaworek wyliczyłem na 3,5h z postojami. Zdziwiłem się bardzo ilością samochodów na drodze i potężnych korkach na trasie nr 7 w kierunku Zakopanego. Każdego roku w tym czasie słucham o tych korkach lecz teraz dopiero się przekonałem na własnej, albo lepiej na naszej skórze jak to jest. Z trzech godzin zrobiło się ponad sześć. Nieźle umęczeni w końcu dotarliśmy do naszej kwatery. Zrobiliśmy mały rekonesans po najbliższym terenie, kupiliśmy mapę Pienin i uzupełniliśmy zapasy w lokalnym sklepie spożywczym. Potem zjedliśmy coś lekkiego w małej jadłodajni na świeżym powietrzu i wróciliśmy do naszego apartamentu. Resztę dnia relaksowaliśmy się i szykowaliśmy trasy na kolejne dni.

Następnego dnia pogoda dopisywała i od samego ranka mieliśmy super słoneczko. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w Wąwozie Homole, który bardzo podobał się dzieciakom. Dalej maszerowaliśmy krótko przez rozległe polany, na których wypasane są najczęściej owce. Trzeba uważać gdzie się stawia nogę, bo można wdepnąć w owcze „guano”. Dzieciaki nazwały ten szlak „kupowy”. Dalsza część trasy prowadzi lasem, aż do samego szczytu z dużym nachyleniem szlaku. Krótko, ale stromo. Widoki ze szczytu Wysoka, są bardzo ładne i rozległe. Mamy widoczność praktycznie z każdej strony, a szczególnie na słowacką część tatrzańskich pasm górskich.

Dalsza część wycieczki początkowo prowadziła lasem lecz po około 30 minutach wyszliśmy na otwarty teren i szliśmy dalej w otoczeniu pięknych widoków. Przechodziliśmy przez Wysoki Wierch i Szafranówkę do celu naszej podróży w schronisku Orlica. Blisko Palenicy zrobiło się trochę tłoczno, bo tam można wjechać wyciągiem krzesełkowym. Mnóstwo turystów w klapkach to właśnie czyni, bo focie na tle „Trzech Koron” trzeba przecież mieć. Kiedy obok dużej grupki takich właśnie turystów weszliśmy w krzaki kontynuując naszą podróż szlakiem do Schroniska Orlica, widzieliśmy ich zdziwienie, chyba pomyśleli, że idziemy wspólnie za potrzebą – bo śmieci i otoczenie wskazywało tylko właśnie na to. Pozostawianie śmieci w górach, to rzecz jaka mnie bardzo irytuje i każdy powinien zdać sobie sprawę z konsekwencji pozostawienia choćby jednego papierka po cukierku, czy pustej butelki po napoju. Zachowanie takich ludzi zwykle jest wyniesione z domu i dlatego staram się dawać dobry przykład moim chłopakom. Zdarza się nam często, że zbieramy na ile to możliwe jakieś cudze śmieci pozostawione na szlakach. Karać, karać i raz jeszcze karać za zaśmiecanie.

Dojście do Orlicy, to zejście lasem w dół, czasami strome, ale dosyć szybkie. W schronisku usiedliśmy sobie i zaspokoiłem swoje pragnienie zimnym piwkiem. Konrad miał przygodę z czapką, którą opiszę w następnym poście. Wycieczkę zakończyliśmy pyszną pizzą w Restauracji u Zosi i wróciliśmy do Jaworek. Trasę rozłożyliśmy sobie na około 6h, było wspaniale, bez pośpiechu i bardzo relaksująco.

Poniżej galeria zdjęć z tego dnia i mapki wg strony http://www.szlaki.net.pl

Mapa
wysoki01

Czasy przejść
wysoki02

Przewyższenia
wysoki03