Nadrabiam zaległości 🙂

Dzięki uprzejmości mojego kolegi, mieliśmy możliwość z dzieciakami popływać troszkę kajakiem i łódką. Plan był taki, że zrobimy normalny spływ rzeką Ruda. Jak się okazało tego dnia ciężko było dostać dodatkowy kajak, bo firma organizująca takie spływy miała tego dnia już dwa.

Sławek szybko zaproponował, aby dać dzieciakom troszkę atrakcji i wymyślił trasę rzeczką bardzo spokojną na odcinku około 2 km. Kajak od Sławka pomieścił mnie, Konrada i Bartka. Spływaliśmy bardzo powoli i ostrożnie, a pomimo tego Konrad był bardzo wystraszony i siedział sztywno przez cały czas spływu. Zdjęcia nacykał Andrzej, który wraz ze Sławkiem asekurowali nas z brzegu. Bartkowi bardzo się podobało i nawet chwycił zasady sterowania kajakiem. Spływ trwał około 20 minut i skończyliśmy go w miejscu, gdzie był mały ustęp. Baliśmy się o wywrotkę w wodzie. Sławek pomógł nam wyjść na brzeg i sam spróbował pokonać tą przeszkodę. Dobrze mu szło prawie do końca, lecz w ostatniej fazie kajak obrócił się i skąpał Sławka w rzeczce. Jak widać na fotkach, nic się nie stało i było dużo śmiechu z tego powodu.

Kolejna atrakcja zaprowadziła nas na przystań na zlewie Rybnickim, gdzie zwykle stoi przycumowana łódka Sławka. Po przygotowaniu łódki odcumowaliśmy ją i przy pięknym słońcu na niebie i muzyce szantowej spędziliśmy blisko 2h na wodzie. Dzieciaki eksplorowały całą łódkę i wszędzie było ich pełno, przecież dla nich to niecodzienna atrakcja. Dzień był bardzo spokojny i pływało się przyjemnie. Czasami wiaterek powiewał dosyć mocno i nasz Kapitan pokazał co potrafi „Szalona Wiewiórka”. Wszystkim się bardzo podobało i nawet udało nam się razem z Andrzejem troszkę się przysłużyć pomagając w żeglowaniu.

Po powrocie do brzegu, pomogliśmy zabezpieczyć łódkę. Podziękowaliśmy ślicznie za wspaniały dzień Sławkowi i udaliśmy się do domu. W domu dzieciaki pokazując zdjęcia szczegółowo opowiedzieli wszystko Zosi, bo byli bardzo tym podekscytowani.

Poniżej galeria zdjęć z tego dnia.