Dzień wcześniej poszliśmy już spać około 20.00, bo chcieliśmy być wypoczęci na kolejny dzień zmagań na szlakach. Zaplanowałem powtórkę z zeszłego roku (tutaj można poczytać), z tą różnicą, że zaczeliśmy wszystko w nocy, tak aby zobaczyć wschód słońca. Troszkę obawiałem się o pogodę i widoczność lecz nie zawiodła nas i tym razem.

Pobudka o 3 w nocy jest straszna. Przez pierwsze 5 minut mieliśmy trudność w pozbieraniu myśli oraz ostatecznej decyzji czy wstajemy czy nie. Zwyciężyła jednak ciekawość, jak to jest na szlaku z latarkami w kompletnej ciemności. Obudziliśmy więc dzieci i szybkim (o ile można być szybkim o 3 w nocy) tempem pozbieraliśmy się do wyjazdu na szlak. Dzień wcześniej mieliśmy wszystko spakowane i przygotowane, więc nie było z tym problemu. Dzieciaki przez pierwsze 15 minut po pobudce wyglądały jak zombi, ale potem jakoś poszło.

Dojazd do Ustrzyk G. przy pustej drodze zajął nam 15 minut i już o 4.15 wchodziliśmy na szlak w kierunku Połoniny Caryńskiej. Obawiałem się o temperaturę i mgłę, lecz jak już wspomniałem pogoda była dla nas łaskawa i po około 30 minutach zdejmowaliśmy z siebie ciepłe ciuchy. Wspinaczka z latarkami w lesie ma swój swoisty klimat. Konrad idąc ze mną za rękę opowiadał mi jakieś gry wideo ze „Slendermanem” (to jakaś zjawa bez twarzy) i nie widziałem kompletnie strachu u nich. Ja jednak troszkę obawiałem się spotkania z niedźwiedziami. W Bieszczadach jest ich sporo i w tym okresie dużo żerują przed zimą. Na nasze szczęście nie spotkaliśmy żadnego.

Nasza podróż trwała już około godzinę przez las i w pewnym momencie doszliśmy do małej polanki, na której niebo „otwarło” się nad nami. Zgasiliśmy latarki i podziwialiśmy miliardy gwiazd migoczących nad nami. Wyglądało to tak jakby te gwiazdy wisiały nad nami na wyciągnięcie ręki. Nasz postój trwał około 2 minut lecz mogę powiedzieć, że jest to jeden z najwspanialszych widoków jakie widziałem w moim życiu. Po około 20 minutach kiedy wyszliśmy z lasu, niebo już nie było tak gwieździste. Na horyzoncie już rysowała się świetlista linia, która zwiastowała wschód słońca. Gwiazdy stałe się bledsze i widoczność pod nogami była coraz lepsza. Nadałem konkretne tempo, tak aby dotrzeć na szczyt i zdążyć rozstawić sprzęt. Na szczyt Caryńskiej dotarłem 30 minut przed czasem. Reszcie zajęło, to tylko 10 minut więcej czasu. Mieliśmy więc sporo czasu na podziwianie horyzontu i zmieniających się kolorów. Zosia przygotowała niespodziankę dla Konrada i Bartka. Zjedli śniadanie na Połoninie Caryńskiej, a konkretnie „płatki z mlekiem”, których kompletnie nie się nie spodziewali. Potem nadeszła godzina 06.39 i zobaczyliśmy pierwszy promień wschodzącego słońca. W ciągu następnych 15 minut zrobiło się zupełnie jasno. Nasze otoczenie wyglądało bardzo magicznie i zwykle niespotykanie w normalnych godzinach kiedy spaceruje się po połoninie.

Po około 30 minutowej kolorystyczno-świetlnej gamie doznań, skierowaliśmy się w dół do Przełęczy Wyżniańskiej. Dalej nasze kroki skierowaliśmy do Bacówki pod Małą Rawką. W schronisku zjedliśmy właściwe śniadanie i odpoczywaliśmy ponad godzinę. Nigdzie się nam nie spieszyło, bo była dopiero godzina 8.30. Zdobycie Małej Rawki nie było problemem, choć całość trasy prowadzi cały czas z dość sporym nachyleniem. Turystów o tej godzinie i o tej porze roku nie ma wielu, więc czuliśmy się jakby góry należały do nas. Mała Rawka przywitała nas więc ciszą, spokojem i pięknymi widokami, bo pogoda była perfekcyjna. Krótki odpoczynek zakłóciła nam czarownica, ups… przepraszam, to była zakonnica. Ewakuowaliśmy się więc w kierunku Wielkiej Rawki, na której także nie było turystów. Tam odpoczynek trwał około 10 minut i w tym czasie podziwialiśmy widoki na około nas. Zejście do Ustrzyk Górnych jest dosyć długotrwałe i monotonne lecz ku naszemu zaskoczeniu zupełnie inaczej odbieraliśmy go niż w zeszłym roku. Droga na dół nie była zbytnio męcząca, a ostatni asfaltowy odcinek do parkingu w Ustrzykach Górnych, przeleciał nam prawie niezauważalnie.

Reasumując całość wycieczki mogę powiedzieć, że była wykonana perfekcyjnie i taka radość jaka nas spotkała tego dnia nie często się nam zdarza gdy podróżujemy po szlakach.

Poniżej galeria z dużą ilością zdjęć z tego dnia i mapki wg strony http://www.szlaki.net.pl

Mapa
połonina01

Czasy przejść
połonina02

Przewyższenia
połonina03