Po piątkowej rozgrzewce na trasie do Chaty Socjologa, na sobotę zaplanowałem bardzo ambitną trasę. Wystartowaliśmy tuż po dziewiątej w Ustrzykach Górnych w kierunku Połoniny Caryńskiej. Latem ta sama trasa wydawała się bardziej uciążliwa, a to ze względu na panujący wówczas upał. Trasa przez las wyglądała bardzo znajomo, lecz otoczenie było zupełnie inne. Mnóstwo liści  dookoła i promienie słoneczne, które przebijały się przez drzewa tworzyły fantastyczny pokaz jesiennych barw.

Gdy wydostaliśmy się z lasu, naszym oczom ukazały się pierwsze widoki, charakterystyczne tylko dla bieszczadzkich szczytów. Łagodność i ukształtowanie zboczy górskich w Bieszczadach, jak i duża rozciągłość tworzą piękne widoki. Efekt jesieni, na który tak bardzo liczyliśmy, był po prostu cudowny. Promienie słoneczne, które tego dnia były bardzo ostre i intensywne, wzmacniały piękno tych miejsc.

Dotarcie na Połoninę Caryńską nie sprawiło nam problemu. Odpoczynek wśród pięknych widoków i mały posiłek sprawił, że nabraliśmy chęci do dalszego chodzenia. Naszym celem było zejście do Przełęczy Wyżniańskiej, na której we wakacje zakończyliśmy tę trasę. Tym razem jednak postanowiliśmy ciągnąć trasę dalej przez Małą i Wielką Rawkę z finałem w Ustrzykach Górnych. Taka „mała” pętelka. Przed podejściem na Rawki, zregenerowaliśmy siły w Bacówce pod Małą Rawką. Ostatnio, kiedy wchodziliśmy na Rawki pogoda była bardzo mglista i chłodna. Dodatkowo mieliśmy „głoda” na góry i nasze wspomnienia o tej trasie były zupełnie inne. Wtedy ten szlak wydawał się łatwiejszy, ale myślę, że po przejściu Caryńskiej straciliśmy już część energii.

Po zdobyciu Małej Rawki, na której było mega tłoczno i głośno, szybko ruszyliśmy dalej. Po drodze mogliśmy oglądać piękne widoki na Halicz i Tarnicę oraz obie połoniny. Dojście do Wielkiej Rawki jest proste i krótkie, więc dwadzieścia minut później byliśmy już na rozwidleniu szlaków. Mieliśmy plan odpocząć chwilkę i podziwiać w dalszym ciągu piękno naokoło nas, ale tłok był jeszcze większy niż na Małej Rawce. Dodatkowo jakaś grupa darła się na całe gardło w pijackim amoku. Jak się okazało, była to tzw. „Impreza Integracyjna”. Kilkunastoosobowa grupa (kobiety i mężczyźni) w wieku od 30 do 60 lat sterroryzowała cały szczyt. Nigdy nie widziałem takiego zachowania na górskich szlakach. Po prostu żenujące, ludzie kulali się na górce jak podczas zimowych zabaw ze śniegiem, z tą jednak różnicą, że śniegu nigdzie nie było. Nie jesteśmy święci i czasami na szlaku także mamy coś „na rozgrzanie”, ale jest to zawsze w symbolicznych ilościach. Mam nadzieję, że Wielką Rawkę będę wspominać tylko z pięknych widoków, a nie z zapijaczonej grupy niepoważnych ludzi. Zejście do Ustrzyk Górnych zajęło nam około dwóch godzin i w międzyczasie schodząc lasem, odzyskaliśmy humory i znowu kąpaliśmy się w liściach oraz zachodzącym słońcu przebijającym się przez drzewa.

Planując tę trasę, nie spodziewałem się, że dzieciaki ją tak łatwo zniosą. Zobaczcie na czasy i odległości przebyte przez nas. Nagrodą dla wszystkich był Madagaskar 3 puszczony z laptopa, który oglądnęliśmy wszyscy w dużym łóżku w naszej weekendowej kwaterze.

Mapa szlaku

Odległości

Przewyższenia

Zapraszamy do galerii zdjęć  z wycieczki.