W ostatni weekend mieliśmy zaplanowany wyjazd w Bieszczady, lecz pogoda skutecznie pokrzyżowała nam plany. Pogodziliśmy się, z tym że tego roku nie zobaczymy już Bieszczad w jesiennej szacie. W wirze tygodniowych zajęć (praca, praca po pracy, zajęcia dzieci, itp.) udało mi się jednak dostrzec iskierkę nadziei. W czwartek wieczorem pracowałem na moim laptopie i jakoś tak w ramach luzu przeglądałem ulubione zakładki w przeglądarce. Kliknąłem link „Pogoda Bieszczady” i moim oczom ukazała się idealna pogoda do weekendowego wyjazdu. Szybko przeanalizowałem więc, jakie zajęcia i zobowiązania mam do zrealizowania jeszcze w tym tygodniu i poukładałem plan działania. Monika miała zaplanowany urlop na szczepienie Konrada, więc nie było problemu, aby podjąć decyzję: JEDZIEMY W BIESZCZADY!

Plan wycieczek obejmował:

  • Piątek: Lutowiska – Chata Socjologa (trasa zrobiona)  → klik

  • Sobota: Ustrzyki Górne – Połonina Caryńska → Przełęcz Wyżniańska → Bacówka pod Małą Rawką → Mała Rawka → Wielka Rawka → Ustrzyki Górne (trasa zrobiona) klik

  • Niedziela: Wołosate → Przełęcz Bukowska → Halicz → Rozsypaniec → Przełęcz Goprowska → Przełęcz Siodło → Tarnica → Wołosate (trasa zrobiona)  klik

Zapraszamy do relacji z wycieczek.